Sezon w pełni, a rowerów jak na lekarstwo. Zwiększony popyt i zmniejszona podaż sprawiły, że brakuje nie tylko nowych rowerów. Te, które da się dostać zdrożały i nic nie wskazuje na to, aby ten trend miał się zmienić w najbliższym czasie. Sami ledwie dajemy radę kompletować części do naszych maszyn, a ceny hurtowników i nas dopadły. Nic więc dziwnego, że rynek używek również został przeorany. Ceny skoczyły, spekulanci rodem z giełd samochodowych zwietrzyli interes, a wartość gnijącego na balkonie B’Twina zwiększyła się dwukrotnie. A Ty chcesz tylko kupić używany rower, który będzie działać.

Ten wpis pomoże Ci się przygotować – oparty jest na wieloletniej pracy w serwisie i w miarę możliwości wyzbyty snobizmu rowerowego świra. Dla ludzi, czy coś w ten deseń.

Sprawdź, czy używany rower nie jest kradziony

To pierwsza sprawa. Szaleństwo na rynku sprawiło, że i tak częste kradzieże rowerów stały się powszechne. Dobrze jest poprosić sprzedającego o załączenie dowodu zakupu, jednak wiele osób je zwyczajnie gubi. W przypadku starych rowerów możemy o tym zupełnie zapomnieć. Jeśli jednak kupujesz stosunkowo nowy rower, szczególnie objęty jeszcze gwarancją, brak paragonu zaczyna być podejrzany.

Niestety często weryfikacja jest niemożliwa, ale warto podjąć próby. Poproś sprzedającego o numer ramy – to najlepszy sposób na identyfikację roweru. Istnieje kilka baz internetowych, gdzie zbierane są informacje o skradzionych rowerach. Sprawdź wszystkie. A co z bazą policyjną? To jest prześwietne – aby sprawdzić, czy rower nie jest kradziony, musisz fizycznie udać się z nim na komisariat. Nie ma możliwości sprawdzenia choćby telefonicznie. Jeśli mieszkasz w tej samej miejscowości co sprzedający, nie powinno to być większym problemem. Jednak w obecnej sytuacji rynkowej, gdy zainteresowanie jest duże, sprzedającemu zwyczajnie może nie chcieć się fatygować. I prawdę mówiąc, zupełnie mnie to nie dziwi.

Używany rower z Niemiec – okazja

Jeśli chodzi o pochodzenie, doradzam też ostrożność przy sprowadzanych rowerach. Nie chodzi nawet o kradzieże, ale o stan. Nieraz zdarzyło mi się serwisować „idealne”, świeżo sprowadzone z Niemiec lub Holandii rowery miejskie, które nie nadawały się do niczego. Przykładem choćby zajechana piasta biegowa, do której brakuje części od 30 lat. Niestety handlarze często zbierają rowery wprost ze złomu lub odkupują szroty za bezcen i tylko je dokładnie myją.

Zardzewiały rower
To akurat przykład z Meksyku – stamtąd raczej rowerów się nie sprowadza. Ale też jest ciekawie – polecam osobny artykuł.

Historie o wyławianiu ich z kanałów albo wyjmowaniu z zalanych piwnic wcale nie są takie absurdalne, jak może się wydawać. Zdarzyło mi się w takim „okazyjnym” rowerze wykręcić skrzypiący suport, a z mufy wylała się kałuża wody. Oczywiście nie każdy sprzedawca sprowadzający rowery z zagranicy jest oszustem, niemniej należy zachować czujność. A tak poza tym – w czym te rowery miałyby być lepsze od naszych? Mamy 2022 rok. Przy okazji tam jest raczej drożej niż u nas, a „bogaty Niemiec” nie pozbywa się swojego roweru za bezcen bez powodu.

Ślady wypadków

Jeśli jednak udało Ci się ustalić, że używany rower pochodzi z uczciwego źródła, czas przystąpić do oględzin. Tak jak przy samochodzie, najpierw patrzymy, czy nie był bity. Warto obejrzeć przede wszystkim górną i ukośną rurę pod kątem wygięć, pęknięć lakieru i wgłębień wskazujących na czołowe zderzenie. To samo z widelcem – wygięcie wideł względem sterówki to typowa pozostałość po wypadku. Dobrze jest też przejechać się i sprawdzić, czy rower na pewno jest jednośladem. Wystarczy puścić kierownicę i zobaczyć, czy jedzie prosto.

Jak bardzo oryginalny jest Twój potencjalny używany rower?

Porównaj stan rzeczywisty roweru ze specyfikacją fabryczną. Jeśli jakieś części się nie zgadzają, warto spytać właściciela o historię. Oczywiście modyfikacje nie są niczym złym (często to ulepszenia), a niektóre części zwyczajnie się zużywają. Nierzadko jednak nieumiejętny tuning lub naprawy prowadzą do problemów z działaniem całości. Sprawdź, czy zmienione części są kompatybilne z resztą roweru. Inna sprawa, że niektórzy producenci fabrycznie montują niepasujące do siebie części…

Panie, dbane było

Kultura techniczna w Polsce stoi na… takim sobie poziomie. Warto spytać sprzedającego, jak często zmieniał łańcuchy, jakich olejów używał czy jak często przeprowadzał przeglądy. Jeśli rower ma powietrzną amortyzację, należy poświęcić jej sporo uwagi – wiele osób zaniedbuje serwisy lub samodzielnie używa losowych olejów w losowych ilościach. Efekt – zatarty amortyzator. Zwróć uwagę na wszelkiego rodzaju patenty i samoróbki – jeśli ktoś nawierca ramę, aby przypiąć do niej pompkę, może to to być zapowiedzią większych „wynalazków”, których nie widać od razu. Unikaj pomysłów, których nie da się standardowo serwisować, na przykład garażowych instalacji elektrycznych.

Przyspawany pedał
Nagły Atak Spawacza

Stan napędu i hamulców

Idealnie byłoby mieć ze sobą miernik rozciągnięcia łańcucha. Wbrew pozorom nie jest to taki oderwany od rzeczywistości pomysł – to urządzenie kosztuje kilkadziesiąt złotych i z pewnością przyda się przy użytkowaniu roweru. Ale poradzisz sobie i bez niego – obejrzyj dokładnie zęby na wszystkich trybach, sprawdź, czy łańcuch nie przeskakuje. W przypadku hydraulicznych hamulców dowiedz się, kiedy ostatni raz były odpowietrzane – powinno się to robić przynajmniej raz na dwa lata.

Koła

Używany rower może zmienić się w nietrafioną inwestycję, jeśli koła są uszkodzone. Nie chodzi oczywiście o sprawdzanie wszystkiego z centrownicą, ale poważne skrzywienie nie świadczy najlepiej o rowerze. Poruszaj też kołem na boki, aby sprawdzić, czy nie ma luzów i zobacz, jak chodzi mechanizm wolnobiegowy, kręcąc kołem i zatrzymując napęd. W przypadku rowerów z hamulcami szczękowymi obejrzyj dokładnie ranty obręczy. Większość obręczy ma nawiercony niewielki otwór lub wyfrezowane nacięcie po obwodzie. Jeśli powierzchnia jest starta, to są one niewidoczne. Grozi to eksplozją koła pod wpływem ciśnienia z dętki. Nie polecam.

Rower używany może być w świetnym stanie

Straszę i straszę, ale nie popadajmy w paranoję. Zawsze staraj się być miłym dla sprzedających i nie szukaj podstępu na siłę. Najlepsza metoda na używany rower to cierpliwość. Zamiast iść na kompromisy w tej chwili, polecam określić jasno swoje potrzeby, wymagania i możliwości, a potem regularnie sprawdzać ogłoszenia. Rowery znikają teraz błyskawicznie, więc jeśli coś wisi kilka tygodni na Allegro czy OLX-ie, to zapewne z jakiegoś powodu. Jeśli nie szukasz czegoś niezwykłego, z pewnością niebawem znajdziesz. A gdy już się zdecydujesz, zdecydowanie warto spisać umowę kupna/sprzedaży (tu znajdziesz przygotowany przeze mnie wzór). Zmniejsza to szansę nieporozumień, a do tego jest świetną dokumentacją na przyszłość, jeśli zechcesz pozbyć się roweru.

Kliknij aby ocenić ten wpis
[Suma: 0 Średnia: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.