Targi rowerowe Kolektif Berlin-fotograficzna relacja

Targi rowerowe w Berlinie

Równo miesiąc temu byliśmy z całą ekipą Antymaterii na rowerowych targach w Berlinie (Kolektif Berlin Bike Fair) Dzisiaj zapowiadana wcześniej na naszym FB foto-relacja. Berlin może na wiele sposobów wzbudzać zazdrość. Miasto, które jeszcze 20 lat temu budziło raczej nieszczególnie fajne emocje (piszemy więcej o mieście i zwiedzaniu tutaj) zmieniło się nieprawdopodobnie. Ale właściwie trudno mówić o Berlinie jako o jednym miejscu. Ze względu na układ przestrzenny dodatkowo tylko częściowo „zszyty” po zjednoczeniu właściwiej mówić o połączonych ze sobą miastach-dzielnicach. W tym kontekście być może Warszawa jest w jakimś sensie do Berlina podobna. Można spędzić cały dzień na Żoliborzu czy Saskiej Kępie i nie mieć potrzeby ani ochoty by ruszyć się dalej. Podobnie jest z mieszkańcami, ale też turystami w Berlinie. Ciekawiej jest zaszyć się na cały dzień i myszkować np. po Kreuzberg niż próbować w pośpiechu pędzić przez inne dzielnice. Po targach włóczyliśmy się, oczywiście na rowerach, po nieczynnym lotnisku Tempelhof. Tam też zlokalizowaliśmy świetną wegańską restaurację . Wydaje się nam, że ich model biznesowy (otwarty bufet za stałą cenę) po wizycie 4 rowerowych jeźdźców z Warszawy będzie musiał ulec dodatkowej weryfikacji:)

Kultura rowerowa

W zeszłym tygodniu mieliśmy okazję być także na podobnej imprezie – targi rowerowe BIKE EXPO na Stadionie Narodowym w Warszawie. I tam i tutaj stoiska. I tam i tutaj głównie rowery. Ale atmosfera i klimat zupełnie inny. Myślę, że jest to w dużym stopniu zasługa miejsca. Ale także tej trudnej do zdefiniowania swobody i nonszalancji, która płynie być może po prostu z większej zamożności i trochę innych tradycji. Berlińska impreza była biletowana. Ale każdy wpłacał tyle, ile uważał za stosowne. Wielka pofabryczna hala i poprzemysłowe zabudowania dawały zupełnie inny klimat niż zagubione stoiska na kilku poziomach Stadionu Narodowego.

To wszystko powodowało, że czuliśmy się w stolicy RFN jak na wielkim, otwartym rowerowym pikniku. Same rowery o ile ważne były też traktowane z dystansem (patrz model na 36” kołach) Za to dużo miejsca zajmowali wszyscy ci, którzy rowery kochają a chyba niekoniecznie upierają się by na nich zarabiać. Bo ile można zarobić na ręcznie wyrabianych portfelach ze starych rowerowych dętek?

Oczywiście byli też wystawcy reprezentujący znane marki (Brooks, Oakley. Pelago Bikes. Rose Bikes czy Canyon). Dominowali jednak reprezentanci niewielkich manufaktur rowerowych, niszowych dostawców odzieży rowerowej, sakw i toreb. Serce nam radośnie zabiło przy wyróżniających się rowerach z Polski (NS Bikes z marką Rondo).

Mamy nadzieję, że klimat tego rowerowego święta udało się nam uchwycić na poniższych zdjęciach!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Skontaktuj się z nami bezpośrednio albo podaj numer telefonu lub adres e-mail, odpiszemy jak najszybciej byś niebawem wsiadł na wymarzony rower:

Antymateria - Mokotów:
Tel: 601-296-388

Polityka prywatności