Tel Awiw na rowerze

Jak się jeździ na rowerze po Tel-Awiwie? Po krótkim pobycie trudno porywać się na pisanie przewodnika. Niemniej kilka dni intensywnego pedałowania pozwoliło na garść refleksji. Izrael nie należy do ulubionych destynacji wakacyjnych Polaków, natomiast liczba turystów z naszego kraju rośnie za to bardzo szybko . Nawet w styczniu temperatura powietrza sięgała 20 stopni. Ale już za kilka tygodni będzie nie tylko cieplej ale też zdecydowanie bardziej sucho (nas kilkukrotnie złapały deszcze a nawet coś na kształt burzy). Jeśli planujecie podróż w tym kierunku – aż się prosi by przynajmniej jeden dzień poświęcić na zwiedzanie Tel Awiwu na rowerze.

Na rowerze po Tel Awiwie?

Wystarczy rzut oka na mapę by stwierdzić, że o ile buduje się sporo ścieżek rowerowych (aktualnie ponad 100km) to nie tworzą one jednak (jeszcze?) spójnej sieci. Nie przeszkadza to jednak w wygodnym przemieszczaniu się po mieście. Tel Awiw a właściwie Tel Awiw-Jafa to największy ośrodek miejski w Izraelu a nawet regionalna metropolia, z siedzibami największych firm i instytucji.

Ze względu na swoje położenie wzdłuż morskiego wybrzeża łatwo się podróżuje malowniczo położoną trasą rowerową właściwie obok plaży (trasa północ-południe to kilkanaście km). Północny koniec trasy wyznacza największy kompleks terenów zielonych HaYarkon-Park. Jadąc na południe trafimy do arabskiego Starego Miasta w Jaffie. Jeśli chcemy zboczyć w głąb miasta – nie stanowi to żadnego problemu – tutaj odległości nie przekroczą kilku kilometrów. Poza wydzielonymi ścieżkami (głównie asfaltowa nawierzchnia) czasem trasy prowadzą po chodniku lub (rzadziej) po wydzielonych częściach jezdni.

O ile kierowcy zachowują się w miarę spokojnie to radzę unikać tras z większym natężeniem ruchu – jeździ się tutaj szybko a rowerzystów nie traktuje się ze specjalną nabożnością. Zdarzało się nam jeździć także po chodnikach – bez sytuacji konfliktowych, ale przyznam, że nie sprawdziliśmy czy jest to dużym przestępstwem.

Większym zagrożeniem na ścieżkach są natomiast posiadacze rowerów elektrycznych i hulajnóg. Nie mam żadnych statystyk pod ręką niemniej pojazdów z bateriami jest w mieście więcej niż zdarzyło mi się widzieć nawet w bogatszych stolicach krajów europejskich. Masa i prędkość takich pojazdów stanowią realne. Planując przemieszczanie się po mieście warto także wziąć pod uwagę, że nie jest ono może specjalnie górzyste, ale jednak jadąc od morza będziemy za każdym razem pokonywać wzniesienia.

Transport do Tel Awiw – międzynarodowo i rowerowo

Do Izraela lata LOT, El Al, Sun d’Or (należące do El Al), Wizz Air i Ryanair. Przy czym oferowane są loty nie tylko z Warszawy czy Krakowa, ale też z Katowic, Poznania, Gdańska, Wrocławia, a nawet z Rzeszowa. Komercyjne wypożyczenie roweru jest dość kosztowne (patrz niżej, gdzie piszę o rynku rowerowym) także pozostają nam miejskie wypożyczalnie. Solidne zielone rowery z logo „Tel-o-Fun” to popularny widok w mieście. System został wprowadzony w 2011r.  i oferuje ok. 150 stacji wynajmu oddalonych nie więcej niż 500 metrów od siebie. Pierwsze 30 minut jest bezpłatne ale trzeba uiścić opłatę dzienną w wysokości 17 szekli (przeliczenie cen na złotówki, przynajmniej przy obecnym kursie, jest najłatwiejsze na świecie bowiem 1 szekla odpowiada w miarę dokładnie 1 złotówce). Więcej informacji o cenach i zasadach wynajmu tutaj: https://www.tel-o-fun.co.il/en/SubscriptionsRates.aspx Dość wygodne jest, że przy wykorzystaniu jednej karty kredytowej możemy wynająć aż do 4 rowerów.

Potrzebujesz inspiracji by zamówić swój własny nowy rower ?

Trasy, atrakcje, pomysły na wycieczki – na początek

Osoby przyjeżdżające z Polski do Izraela przyciąga przede wszystkim biblijna, starożytna przeszłość. Jerozolima, Nazaret, Betlejem – nawet osoby średnio religijne chcą dotknąć miejsc tak mocno związanych z naszym chrześcijańskim dziedzictwem. Niemniej dla takich turystów Tel Awiw może wydawać się nieciekawym przystankiem w podróży. Miasto powstało na dobre w XXw i nie może konkurować pod względem atrakcji turystycznych z Jerozolimą. Dla odmiany, po Jerozolimie na rowerze właściwie nie da się jeździć. Położenie na wielu wzgórzach wymusza konkretne podjazdy (a czasem spore nadkładanie drogi), a intensywny ruch samochodowy (ścieżek praktycznie brak) zniechęca dodatkowo. Na domiar do wielu miejsc praktycznie wjechać nie sposób (całe stare miasto).

Tel Awiw ma zupełnie inny charakter niż Jerozolima. O ile oczywiście spotkamy tutaj także ortodoksyjnych żydów (czarne chałaty, białe koszule, pejsy, brody i kapelusze, panie w zasłaniających wszystko sukniach i obowiązkowo w perukach), także na rowerze, to przede wszystkim jest to otwarte, kosmopolityczne miasto.

Okolice starego portu w Jaffie to także miejsce, gdzie znajduje się arabski (ale nie tylko) targ, czyli inaczej „Suk”. Oczywiście jest to dziś przede wszystkim atrakcja turystyczna, ale i tak można nabyć nie tylko pamiątki, ale autentycznie wszystko. Setki sklepów i straganów z nową i używaną odzieżą, rękodziełem, antykami, starociami. Do tego masa restauracji i barów. Wieczorem część alejek zastawiają stolik i tłumy imprezujących gości z całego świata.

Jedzenie i kuchnia w Izraelu to temat na osobny wpis, o charakterze mniej rowerowym a bardziej pasującym do bloga kulinarnego. Jest to na pewno raj dla wegetarian. Nasze rodzinne doświadczenia były albo dobre, albo nadzwyczajne (może poza jedzeniem w samym hotelu). Jeśli lubimy humus, falafel, szakszukę – będzie na każdym rogu. Ale także bardziej wymyślna kuchnia jest zawsze pod ręką. Przy czym dla osób, które „żydowską” kuchnię znają z krakowskiego Kazimierza – pewnie w bardziej tradycyjnych miejscach z większą diasporą chasydzką wciąż podobne dania można jeszcze znaleźć, ale nie jest to dziś w żaden sposób kuchnia popularna w Izraelu. Dominuje modne „fusion” gdzie łączą się potrawy i smaki europejskie i arabskie. Do tego oczywiście cała masa restauracji regionalnych z kuchnią włoską, grecką, hinduską itp.

Gdzie schronić się przed deszczem?

Lokalną atrakcją są okolice ul. Dizengoff gdzie skupione są nie tylko modne butiki, ale przed wszystkim dominują kilkupiętrowe kamienice o łagodnych kształtach i jasnych elewacjach. Klasycznie zakrzywione balkony, okna przypominające bulaje – takie modernistyczne akcenty można spotkać na warszawskiej Saskiej Kępie, na Starym Mokotowie lub starszych częściach Żoliborza. To architektura, którą przywieźli w swoich sercach niemieccy Żydzi ze szkoły Bauhausu, kiedy dla nazistów stała się za ona za bardzo kosmopolityczna lub/i za mało narodowa. Można wstąpić do niedużego centrum poświęconemu Bauhausowi, gdzie przede wszystkim można podziwiać przykłady starannej renowacji części blisko już 100-letnich budynków

 

W łagodny sposób przebyliśmy drogę od zaspokajania potrzeb ciała do karmienia duszy. W tym tym aspekcie miasto oferuje przede wszystkim przepastne zasoby Tel Aviv Museum of Art. Historia współczesnego Izraela nie ma nawet stu lat niemniej jednocześnie żydowska diaspora rozsiana po świecie od dawna gromadzi cenne dzieła sztuki. Nie powinno w związku z tym dziwić, że żadne z polskich muzeów ze sztuką nie może pochwalić się porównywalną jakością zbiorów – szczególnie jeśli chodzi o malarstwo początków ubiegłego wieku. Niemiecki ekspresjonizm, holenderski De Stilj, kubizm, impresjoniści i post impresjoniści , konstruktywizm i surrealizm – wszystko jest tu dostępne w dziełach m.in. Picasso, Van Gogha, Klimta czy Kandinsky’ego. Do tego sztuka najnowsza z malarstwem m.in. Jacksona Pollocka. Nawet jeśli nie jesteś wielkim fanem sztuki – miejsce godne polecenia!

Fernard Leger, „The Team Resting” 1943, Tel Aviv Museum of Art

Fajne miejsca rowerowe w Tel Awiw

Liczba rowerowych sklepów i serwisów koresponduje z wielkością miasta. Naliczyłem dzięki Google trochę ponad 20 miejsc z rowerami lub/i serwisem co jak na półmilionowe miasto nie jest liczbą przesadnie dużą. Zakładam jednak, że tak jak wszędzie indziej coraz większa rolę odgrywa z jednej strony Internet a z drugiej sklepy sportowe i mniej wyspecjalizowane. Gdziekolwiek nie podróżuję nie mogę się oprzeć i, mimo protestów rodziny czasem, łażę po takich miejscach. Ogólne odczucie jest takie, że wybór rowerów (poza uwagą z punktu niżej), części, akcesoriów itp – nie różni się specjalnie od tego co mamy w Polsce. Nie wiem na ile można wyciągać wnioski z 3 krótkich spotkań ale poziom otwartości i serdeczności ze strony właścicieli czy prowadzących te biznesy był dużo lepszy niż w innych miejscach jakie odwiedzałem w Europie. Bardzo pomaga przy tym powszechna (i zwykle świetna) znajomość angielskiego. Poniżej kilka zdjęć z najciekawszych, w mojej ocenie miejsc:

One Bike Studio czyli ….odpowiednik Antymaterii w Izraelu

O-Fun…czyli pouczająca lekcja na temat wykorzystania napędu do żaluzji w oknie

Bike Cafe...czyli kawa ale przede wszystkim ramy rowerowe z..magnezu!

 

 

Na koniec – rynek rowerowy w Izraelu

Z oczywistych powodów odwiedzam za granicą nie tylko muzea, galerie czy turystyczne atrakcje, ale także sklepy rowerowe. Z rozmów z właścicielami sklepów rowerowych w Tel Awiwie wynika, że rynek wyraźnie dzieli się na dwa segmenty. Rower typu single speed (ale gorzej wyposażony niż w przypadku naszych podstawowych modeli – tańsze hamulce, gorsze koła, cięższa rama) oferowany jest dość tanio bo nawet za ok. 1 tyś zł. Przy czym musimy dodać ważną informację – ceny w Izraelu są przeważnie wysokie albo bardzo wysokie. Za obiad w restauracji bez żadnych gwiazdek Michelina możemy dostać rachunek za 100 zł za osobę. I to bez wilczego apetytu ani zamawiania drogiego wina! Za wypożyczenie 4 zwyczajnych miejskich rowerów na dwa dni zapłaciliśmy ponad 500zł! Innym słowy – segment tanich rowerów jest bardzo konkurencyjny, dominują duże sieci rowerowe, które bazują na sprowadzonych z Chin tanich modelach.

Na przeciwległym biegunie znajdują się rowery typu MTB. Warunki geograficzne w Izraelu wprost zapraszają do jazdy na takim sprzęcie. Większość oferowanych rowerów w tym segmencie jest dużo droższa niż w Polsce. Nie ma problemu by znaleźć modele po kilkanaście czy nawet dwadzieścia tysięcy złotych – oczywiście za ceną idzie jakość i drogie podzespoły. Bardzo szybko rozwija się tutaj rynek elektryków. Właściwie w każdym sklepie rowerowym jest przynajmniej jeden taki model. Udało mi się, także wytropić przynajmniej jeden sklep sprzedający wyłącznie takie rowery.

Aha, pewnie to dla czytających oczywiste. Ale dla właściciela Antymaterii nie tylko nie, ale przede wszystkim było/jest przyczyną zazdrości. Otóż w Tel Awiw sezon rowerowy trwa …cały rok.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Skontaktuj się z nami bezpośrednio albo podaj numer telefonu lub adres e-mail, odpiszemy jak najszybciej byś niebawem wsiadł na wymarzony rower:

Antymateria - Mokotów:
Tel: 601-296-388

Polityka prywatności