Rynek wtórny, czyli rowery używane

Wielu klientów pyta nas o rowery używane. Czy to rozsądny zakup, a jeśli tak, to gdzie je znaleźć i czym kierować się przy wyborze? Ceny w porównaniu do nowych wydają się więcej niż atrakcyjne. A że rower jest maszyną, którą trudno definitywnie zamordować, to rynek wtórny jest niezwykle rozbudowany. Czy coś może się aż tak bardzo zużyć, aby warto było dopłacać do nowego? Okazuje się, że tak. Osobna sprawa (którą poruszę poniżej) to jakość większości rowerów, które można kupić. Jak w przypadku wielu złożonych zagadnień, trudno będzie wydać tu jednoznaczny wyrok, jednak wiele aspektów jest zupełnie klarownych. Znajdziecie tu najważniejsze fakty i porady, gdzie kupić używany rower. Powiem też, kiedy definitywnie warto postawić na nowy, a kiedy nie. Zapraszam do lektury i zadawania pytań!

Gdzie kupić używany rower?

Kupno roweru używanego dla wielu osób nieodłącznie wiąże się z portalami aukcyjnymi i ogłoszeniowymi. Allegro i OLX pełne są ofert z niemal każdej półki cenowej. Oczywiście przeważają te najtańsze. Serwisy internetowe starają się zapewnić bezpieczeństwo kupującemu i prezentują pod tym względem coraz wyższy poziom. Problem leży gdzie indziej. Kupując cokolwiek przez Internet, masz dwie możliwości. Albo zaryzykować i dokonać zakupu na podstawie zdjęć oraz opisu, albo pojechać i obejrzeć przedmiot osobiście. Pierwsza opcja to spore ryzyko, a w przypadku używanych rowerów wiąże się nierzadko z mniejszym lub większym rozczarowaniem. Druga to większa pewność, ale wymaga zachodu, czasu i zazwyczaj ogranicza wybór do najbliższej okolicy.

Nie brakuje oczywiście handlarzy, zazwyczaj sprowadzających rowery z zagranicy. W takim wypadku możesz obejrzeć kilka rowerów za jednym razem, co pozwala zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu. Niestety moje doświadczenia z rowerami z takich przybytków w większości nie należą do pozytywnych. Zazwyczaj to odpicowane „okazje”, które na start wymagają kompleksowego serwisu. Szczególnie często są to kilku-kilkunastoletnie szosy z wyższej półki z zajechanym napędem. Nie mówię oczywiście, że każdy rowerowy handlarz to złodziej i oszust. Zwracam jednak uwagę, że nierzetelni sprzedawcy to nadal bardzo powszechne zjawisko. Szczególnie często „rowery z Holandii” i „rowery z Niemiec” to sprzęt odzyskany dosłownie ze złomowisk i wysypisk śmieci.

Jak kupić używany rower i nie wtopić? Jeśli masz doświadczenie lub znajomego, który zna się na rowerach i ich serwisie, to poświęcając nieco czasu, możesz zaoszczędzić sporo pieniędzy, sprawdzając pojedyncze oferty. Alternatywą jest wizyta w pobliskim sklepie rowerowym. Niektóre sklepy handlują też używanymi rowerami, a chcąc dbać o lokalną renomę, przyjmują tylko maszyny w dobrym stanie. Może nie będzie to okazja życia, ale prawdopodobieństwo, że stan techniczny będzie dobry, jest dużo większe. Zdarzają się też stacjonarne komisy. Polecam przede wszystkim te z serwisem, który wskazuje na to, że sprzedawcy znają się na rowerach. Punkt na ćwierć etatu i lombardy to złe miejsce na poszukiwanie roweru. Podobnie ma się rzecz ze wszelkiego rodzaju giełdami. Każdy słyszał historię o niesamowitych okazjach i unikatach za grosze z giełdy. Choć bez wątpienia jest w tym ziarno prawdy, to większość rowerów, które tam znajdziecie to złom.

Ryzyko

Jakie są najczęściej spotykane problemy? Oczywiście zaniedbania serwisowe poprzednich właścicieli. Absolutnym numerem jest zużyty napęd. Nie każdy zdaje sobie sprawę z konieczności regularnego wymieniania łańcucha. Szczególnie tanie rowery używane z wyższej półki powinny budzić obawy pod tym względem. A wymiana korby i kasety może się w ich wypadku okazać niemałym wydatkiem lub problemem. Do częstych problemów należą też zaniedbane łożyska w kołach, suporcie i sterach. Tu zazwyczaj wystarczy serwis, choć zdarzają się i przypadki nie do uratowania.

Uszkodzony karbon

Uszkodzenia materiału mogą być niewidoczne i ujawnić się z czasem. Autor zdjęcia: Rudi Riet

Osobna sprawa to nieprawidłowe naprawy. O ile uszkodzony gwint w mostku czy zacisku podsiodłowym to kwestia wymiany komponentu, to już uszkodzona mufa suportu albo zapieczona sztyca (powszechny problem) będą większym problemem. Nawet zadbany rower ma zazwyczaj jakieś niewielkie mankamenty i nic w tym dziwnego – nikt nie chce inwestować w rower, który sprzedaje. Dlatego zawsze należy liczyć się z kosztami wstępnymi i dokładnie sprawdzać rowery używane przed pierwszą jazdą.

W przypadku rowerów z karbonowymi częściami należy je bardzo dokładnie obejrzeć. Włókno węglowe jest bardzo wrażliwe na uderzenia oraz sól drogową. Nawet niewielkie pęknięcia mogą się niebezpiecznie rozwinąć. Należy też omijać szerokim łukiem wszystkie „okazje” po naprawach. Głupio byłoby stracić zęby. To samo dotyczy spawanych ram aluminiowych i stalowych.

Na co zwrócić uwagę, kupując rowery używane?

Przede wszystkim na wspomniany napęd. Na oględziny dobrze jest zabrać przyrząd do pomiaru rozciągnięcia łańcucha. Nie jest drogi, a powie nam, w jakiej kondycji jest aktualny łańcuch i czy jego stan zgadza się z deklaracjami sprzedającego. Kupując używane rowery, zawsze dokładnie przyglądaj się ich kołom zębatym. Stan zużycia zębów łatwo ocenić „na oko”. Warto także upewnić się, czy na żadnych łożyskach nie ma luzów, a koła są proste. W przypadku hamulców hydraulicznych koniecznie sprawdź, czy nie są zapowietrzone, a klocki są w dobrym stanie. Przy hamulcach szczękowych koniecznie skontroluj stopień zużycia powierzchni hamującej na obręczy. Brak wskaźnika lub wyraźne zagłębienie to zły znak.

Pogadaj ze sprzedającym

To naprawdę potrafi sporo powiedzieć o rowerze. Pytając o konkretne elementy, sprawdzisz jego wiedzę, a ta wiąże się przecież z kulturą techniczną. Dobrze jest zapoznać się z historią serwisową i dowiedzieć, jak często wymieniane były elementy zużywające się (łańcuch, kaseta, klocki hamulcowe). Jak był myty i czyszczony rower? Myjka ciśnieniowa może zwiastować wodę w łożyskach i rdzę, jeśli była używana nieostrożnie. Dobrym znakiem będzie za to dowód zakupu. Kupno kradzionego roweru nie należy do rzadkości i wiąże się z wieloma nieprzyjemnościami. Poproś też o numer seryjny ramy i sprawdź w popularnych bazach kradzionych rowerów, czy przypadkiem Twój przyszły rower się tam nie znajduje. Porównanie aktualnej specyfikacji roweru z fabryczną to również dobra praktyka. Warto dowiedzieć się o przyczynę ewentualnych rozbieżności.

Zużyty łańcuch

Łańcuch z czasem się rozciąga i niszczy zębatki, dlatego należy go regularnie wymieniać. Autor zdjęcia: Streetsweeper

W przypadku starszych i mniej popularnych modeli koniecznie należy upewnić się, że części do nich są bez problemu dostępne. Nietypowe wymiary kół, sztycy, piast czy rzadkie elementy napędu mogą być ciekawe, ale gdy przyjdzie do wymiany, mogą napsuć sporo krwi. Częstym problemem są też stery, szczególnie te zintegrowane.

Tanie rowery używane

Głównym atutem używanych rowerów jest ich cena, dużo niższa od katalogowej nawet w przypadku maszyn w dobrym stanie. Wiele osób szuka jednak czegoś bardzo, bardzo taniego. A rynek odpowiada – nie brakuje ofert do 500 zł. Powodem takiej ceny mogą być dwa podstawowe czynniki (poza ewidentnym uszkodzeniem). Jakość albo wiek. To pierwsze to przede wszystkim ogromna masa rowerów z marketu czy raczej produktów roweropodobnych. Zazwyczaj są to pseudo rowery górskie na kołach 26 cali. Ciężkie, niewygodne i toporne. Do tego wykonane z najgorszych materiałów grożą zerwaniem łańcucha lub zgubieniem pedału. Można je kupić tanio, ale nie należy oczekiwać, że nadadzą się do czegoś innego niż sporadyczne dojazdy na krótkich dystansach.

Rowery używane z marketu

Z marketowego roweru nikt nie będzie zadowolony. Autor zdjęcia: citro25bye

Stare rowery to szeroki temat. Tu również jest ogromny rozstrzał cenowy, ale skupimy się na tych najtańszych. To przede wszystkim produkty z lat osiemdziesiątych, raczej z niższej i średniej półki (te lepsze trzymają ceny i stają się klasykami). To wszelkiego rodzaju Peugeoty, Romety, ZZR-y, Batavusy i Gazzele, zazwyczaj zrobione ze stali. Wiele z nich to szosy, a częściej rowery szosokształtne. Mogą być ciekawą alternatywą dla „śmieciowego roweru”, którego nie boisz się zostawić pod pracą i sklepem. Będą na pewno bardziej dynamiczne i lepiej wykonane niż nowsze marketowce. Trzeba się jednak liczyć ze zmęczeniem materiału i nietypowymi standardami wielu części. To z pewnością nie są bezobsługowe rowery.

Czy warto kupić używany rower?

W sumie tak. Nie zmniejsza to wyzwania. Trzeba bowiem wyłuskać perły (albo chociaż cyrkonie) z basenu wypełnionego łajnem. Żmudne czekanie na „ten jedyny”, przeszukiwanie ogłoszeń i oglądanie rowerów to długotrwały proces wymagający doświadczenia. Sprawia to, że kupno nowego roweru zdaje się sytuacją niezwykle komfortową i prostą. Oznacza jednak zazwyczaj zejście o przynajmniej dwie półki niżej. Uważam, że używane rowery to świetny pomysł dla osób dysponujących doświadczeniem (albo zaufanym sprzedawcą). Te najtańsze to także niegłupie rozwiązanie, jeśli w Twojej okolicy dochodzi do notorycznych kradzieży. Jeśli natomiast nie masz wiedzy technicznej ani czasu na długie poszukiwania, zdecydowanie pewniejszym będzie postawienie na nowy rower prosto ze sklepu. Możesz tam liczyć na radę sprzedawcy, bezawaryjne użytkowanie i gwarancję.

 

Autor głównego zdjęcia: infinity7664

Kliknij aby ocenić ten wpis
[Suma: 0 Średnia: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *