Czy damka Giant konkuruje z rowerem Antymaterii?

To się zdarza. Giant to największy producent rowerów na świecie, który ostatecznie przesunął ciężar rowerowego rynku na Azję. To tam powstaje najwięcej rowerów i ogromna ilość innowacji. Sam Giant ma ogromny wkład w popularyzację aluminium, karbonowych ram i kół czy szprych aero. Dziś jednak porozmawiamy o nieco bardziej przyziemnych sprawach – o rowerach damskich tajwańskiego producenta i ich porównaniu z naszymi. A zaczniemy od tego, że damka Giant to coś, czego już nie znajdziecie w sklepach. Dlatego że….

Damka Giant to damka Liv

Od kilku lat Giant całkiem skutecznie promuje swoją podmarkę Liv, oferującą jedynie rowery stworzone stricte dla kobiet. To dość dziwny zabieg, ale zapewne ma solidne podstawy. W każdym razie damek z logiem Gianta już nie uświadczymy, (chyba że ktoś ma jeszcze stare modele). Artykuł przygotowałem w oparciu o aktualną ofertę widoczną na polskiej stronie producenta. A oferta ta nie jest przesadnie rozbudowana.

Cross i trekking

Mamy tu dwie linie: trekkingową Allure i crossową Rove. Ta pierwsza konkuruje z nami tylko częściowo, ale warto jej się przyjrzeć bliżej. Brak tu modeli budżetowych – ceny zaczynają się od 3999 zł. Dużą zaletą jest niska jak na trekkinga waga – niecałe 16 kg w podstawowej wersji. To zasługa lekkiej ramy ze specjalnego stopu Aluxx opatentowanego przez markę. Szanujemy to, podobnie jak opony z wkładką antyprzebiciową i mostek Satori. Nie szanujemy za to mieszanego osprzętu. Z przodu przerzutka Altus, z tyłu antyczne XT (sprzed trzech generacji – przynajmniej liczba biegów się zgadza.). No i korba na kwadrat w rowerze za tę cenę też budzi pewien niesmak. Za to bardzo podoba nam się wersja na pasek z napędem Carbon Drive.

Miejska damka Giant na pasku

Rowery na pasku zawsze cenimy. Zdjęcie ze strony producenta.

Linia Rove prezentuje się znacznie lżej i bardziej dynamicznie. Waga 12,5-13,5 kg to bardzo dobry wynik w tym segmencie. Rozpiętość cenowa: 2299-3999 zł. Wielka szkoda, że dopiero topowa wersja została wyposażona w hamulce Shimano. Niższe modele (nawet ten za 2899 zł) hamują przy pomocy produktów Tektro, a do tego mają tandetne korby na kwadrat. Znak problemów z dostępnością japońskich komponentów.

Tak jak w przypadku crossów Rometa, Giant Rove to nie damka w pełnym tego słowa znaczeniu. Górna rura opada tylko nieznacznie, sugerując dynamiczną jazdę i nieco sportowe zacięcie. W przeciwieństwie jednak do polskiego producenta ramy wykonane są bardzo dokładnie, a lakierowanie stoi na wysokim poziomie. Tu nie mamy się do czego przyczepić.

Miejska damka Giant

Tylko jeden model! Ten rok nie jest łatwy dla branży…Miejska damka Giant (a właściwie Liv) nosi imię Flourish i kosztuje 2299. W porównaniu do omawianych wcześniej modeli to niedużo. Rower prezentuje się estetycznie i oferuje klasyczną wyprostowaną pozycję. Nie wątpimy też w jakość ramy. Niestety, reszta osprzętu to bezfirmowe komponenty niskiej jakości. Do tego wolnobieg zamiast kasety. Giant nie podaje wagi, co też nie wróży dobrze. Mamy wrażenie, że ktoś tu się nie przyłożył. Kto jak kto, ale największa marka rowerowa na świecie powinna postarać się bardziej nawet w niesprzyjającej sytuacji.

Miejska damka Giant

Wygląda nieźle, ale jakość komponentów to tragedia. Zdjęcie ze strony producenta.

Jak się do tego mają nasze rowery dla pań?

Przede wszystkim są dużo lżejsze od wszystkich tu przedstawionych – oscylują w okolicach 11 kg, co przekłada się na zwinność i łatwość noszenia. Żadna damka Giant nie jest też wykonana ze stali. Nasze ramy to nie tylko elegancki, klasyczny wygląd, ale przede wszystkim komfort wybierania nierówności. Jest też od nich krótsza i zdecydowanie zwrotniejsza, szczególnie w porównaniu z modelami Flourish i Allure. Lepiej sprawdzi się do manewrowania w ciasnych przestrzeniach, a jazda na niej to więcej frajdy. Nie sprawdzi się tak jak trekking i cross na długie wyprawy w związku z mniejszą ilością biegów (trzy), ale spokojnie da sobie radę na krótkie wycieczki. Zwrócimy jeszcze uwagę na koła – my nasze pleciemy ręcznie, co przekłada się na wysoką trwałość. A z warsztatu wiemy, że w Giantach lubią pękać szprychy.

Co ważne, poruszamy się w podobnych okolicach cenowych. Nasza damka może być Twoja już za 3199, a to przecież rower składany ręcznie na zamówienie. Może być dokładnie taka, jak chcesz, w unikalnym kolorze i z osprzętem dobranym do Twoich potrzeb. To chyba niezła oferta w porównaniu do masowo produkowanych rowerów?

Miejska damka

Piękna, lekka, stworzona wspólnie z Tobą.

Kategorie: Blog Rynek
Kliknij aby ocenić ten wpis
[Suma: 0 Średnia: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *