Ostre koło – 5 argumentów na tak, 3 na nie

Ostre kolo

Co to jest ostre koło?

Klasyczne ostre koło to typ roweru, wyłącznie którym chcieliśmy się pierwotnie zajmować w Antymaterii. Trudno wyobrazić sobie prostszą konstrukcję. Napęd to na sztywno zestawiona korba z tylną piastą. Czyli ujmując rzecz odrobinę bardziej technicznie – tylna piasta pozbawiona jest wolnobiegu. Nie mamy oczywiście żadnej przerzutki. Mamy jedno przełożenie – zębatka na piaście połączona jest po prostu łańcuchem z zębatką na korbie. Od strony zaś praktycznej wygląda to tak, że każdy ruch pedałami (w dowolnym kierunku) wymusza ruch tylnego koła.

Jeśli w tej chwili myślisz o jeździe na takim rowerze z górki, to od razu dopowiadam, że tak – trzeba cały czas pedałować. Dla równowagi (dosłownie) – można zrobić stójkę. Lub pojechać do tyłu. Ostre koło w dzisiejszej postaci wyrosło z kolarstwa torowego, a ze względu na niską awaryjność zostało spopularyzowane przez kurierów rowerowych. Przed opatentowaniem wolnobiegu w 1869 roku wszystkie rowery były ostrymi kołami, a w codziennym użytkowaniu straciło popularność dopiero w okresie międzywojennym. Na początku większość kolarzy przyjmowała wolnobieg jako rozwiązanie dla dzieci lub osób starszych, niegodne „prawdziwych mężczyzn”. Co zabawne, podobnie rzecz się miała, gdy pojawiły się pierwsze przerzutki, które traktowano jako doping technologiczny.

Dziś ostrych kół używa się go przede wszystkim na torze, jednak  eksplozja popularności tego typu rowerów w mieście kilka lat temu nadal nie wybrzmiała. Zafascynowanie kulturą kurierów przełożyło się na powstanie nowego segmentu, jakim są ostre przeznaczone do miasta. Dziś większość osób wybiera mniej ekstremalne rozwiązania, ale rower ostre koło nadal ma oddanych zwolenników. Entuzjaści jako główny argument podają zazwyczaj nieskrępowaną radość z jazdy, a przeciwnicy prosty argument – brak hamulców – brak bezpieczeństwa. Fakt, że do ostrego można założyć hamulce, pomijamy w tym artykule. Uważamy, że nie ma to większego sensu, a dlaczego, wyjaśniamy poniżej. Spróbujemy więc przedstawić kilka ważnych argumentów „za” i „przeciw” oraz w miarę zwięźle podsumować temat. Poza samymi kwestiami racjonalnej oceny pozostają na szczęście emocje. Bo ostre koło to także odrobinę undergroundowa filozofia wolności od wszelkich ograniczeń i skupieniu się po prostu na frajdzie. Nawet jeśli ceną jest pewna „surowość” doświadczenia i niewygoda.

Rower ostre koło

Ostre koło – pięć argumentów „za”

(1) Estetyka
Rower ostre koło może być i często jest pozbawiony hamulców. Szczególnie ich pancerz, często byle jak i czym przypięty do ramy, bardzo psuje wygląd roweru. Przedni hamulec, zwłaszcza jeśli jego klamka jest tuż przy mostku i odchodzi od niej bardzo krótki pancerz, jakoś można wytrzymać. A umówmy się, że wygląd w rowerze miejskim to więcej niż połowa przyjemności z jego posiadania 🙂

(2) Mniejsza masa
Wolnobieg to na ogół ok. 150 gramów dodatkowej masy obrotowej tylnego koła. Na ostrym kole zyskujemy mniej więcej tyle, co na cieniowanych szprychach czy na zwijanej oponie, a koło jest tańsze. Hamulce i ich osprzęt to kolejne gramy.

(3) Większa niezawodność
Popularne wolnobiegi może załatwić jeden przejazd przez piach czy śnieg z błotem. Ich naprawa jest często trudna lub niemożliwa. Dotyczy to  także „markowych” konstrukcji jak np. Dicta, Sturmey Archer, czy Shimano. Ma to szczególną wagę dla kurierów, którzy użytkują rowery niezwykle intensywnie i w każdych warunkach. Poza tym im mniej rzeczy zamontujemy na rowerze, tym mniej może się zepsuć. Rower na ostrym kole z założenia ma ich bardzo mało.

(4) Niższa cena koła
Przyzwoity, serwisowalny i zabezpieczony przed zanieczyszczeniem łożysk wolnobieg to dodatkowy koszt ok. 180-400 złotych. Z moich własnych doświadczeń wynika, że w miarę niezawodne i trwałe są dopiero najdroższe wolnobiegi, jak np. White Industries ENO.

(5) Napęd bez strat
Zapadki w wolnobiegu zawsze mają jakieś mniejsze czy większe opóźnienie w działaniu. Ostre koło łapie od razu. Na podjazdach pozytywnie odczujemy też brak martwego punktu, gdy korby są w pionowej pozycji.

Ostre kolo

Ostre koło – trzy argumenty „przeciw”

(1) Nie da się szybko skorygować pozycji nóg przy manewrach
Przy zjeżdżaniu z nierówności typu schody czy wysoki krawężnik możemy zaczepić o nie pedałem i polecieć na twarz. Na podjeździe czy wskakiwaniu na krawężnik ostre koło może nas złapać w trudnym ustawieniu nóg. Oczywiście z czasem nabiera się wprawy, ale rower ostre koło nigdy nie jest pod tym kątem wygodny.

(2) Trudniej zahamować
Jeśli nie mamy hamulca, odciążenie i zablokowanie tylnego koła to dużo trudniejsza technika od naciśnięcia klamki. Może się zdarzyć, że na nauczenie się jej nie będziemy mieli dość czasu, bo rozwalimy się wcześniej. Nie jest to też tak skuteczne, jak użycie hamulców niezależnych od napędu.

(3) Wyższa cena pedałów i butów
Trzeba zaopatrzyć się we wpinane pedały albo chociaż noski lub strapy. Każdy z tych elementów kosztuje i się zużywa. Specjalne buty też nie są za darmo. Ostre koło na zwykłych platformowych pedałach bez żadnego przytroczenia buta jest samobójstwem.

Klasyczne ostre koło
Klasyczne ostre koło do użytku na torze. Zdjęcia autorstwa CityCycle Shop Moscow

Czy ostre koło jest bezpieczne?

W porównaniu do roweru z hamulcami – nie. Dwa sprawne hamulce zapewniają zdecydowanie większą kontrolę i szybsze wytracanie prędkości. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że w typowym użytkowaniu miejskim, gdzie nawet przy sprawnej jeździe prędkości nie są duże, nie jest to znacząca różnica. Jest jeden warunek – trzeba umieć hamować. Właśnie dlatego niejeden rower z ostrym kołem dla początkującego wyposażamy w przedni hamulec (bardziej skuteczny niż tylni). Chodzi zwyczajnie o wyjście awaryjne. Doświadczony cyklista, który na ostrym kole ma „przelataną” odpowiednią liczbę godzin dodatkowego hamulca zwyczajnie nie potrzebuje i nie ma w tym ani krzty snobizmu.

No i oczywiście podstawą jest regularne napinanie łańcucha – za luźny może spaść przy hamowaniu, a zużyty zniszczyć zębatki!

Tanie ostre koło
Rowery kurierów zazwyczaj różnią się znacznie od wymuskanych torówek, nawet jeżeli bazują na tych samych ramach. Autor zdjęcia: Chris Dustin

Czy warto?

To zależy od tego, co lubisz. Z pewnością klasyczne ostre koło, to typ roweru, który uczy uwagi i odpowiedzialności. Trzeba mieć oczy dookoła głowy i planować wszystko „dwa ruchy do przodu”, uwzględniając zachowanie innych uczestników ruchu. To nie tylko kwestia bezpieczeństwa, ale też efektywnej jazdy. Kiedy musisz włożyć siłę w hamowanie, płynna jazda staje się bardziej pożądana. Kilka lat na ostrym kole nauczyło mnie wyznaczać sobie granice bezpieczeństwa, jeździć efektywnie i zwracać uwagę na ruch wokół mnie. To uniwersalne umiejętności, które przydają się też przy jeździe każdym innym rowerem lub samochodem. No i zupełnie subiektywnie – to świetna zabawa!

Alleycat - ostre koła

Obiektywnie patrząc, ostre koło przyciąga ludzi szukających wrażeń i „czegoś innego”. Jest też cennym doświadczeniem, które z pewnością wniesie dużo do naszej świadomości jazdy. Jeżeli jednak nie szukasz adrenaliny, a Twoim celem jest po prostu sprawne poruszanie się po mieście, to lepszym rozwiązaniem będzie lekki single speed. To prosty rower bez przerzutek, ale z hamulcami i wolnobiegiem. Nie jest tak ekstremalny, jak ostre koło, za to bardzo praktyczny w mieście.

Ostre koło – jak zbudować?

Jako że nie ma prostszej konstrukcji, to posiadając elementarną wiedzę o konstrukcji roweru, podstawowe narzędzia i trochę czasu zbudujemy taki rower samodzielnie. Niewyczerpanym źródłem tanich, używanych ram jest oczywiście OLX i Allegro. Trzeba się jednak przebić przez masę złomu, gdyż sprzedawcy prawie każde ogłoszenie ze starą holenderką czy rowerem turystycznym podpisują „ostre koło”. Dodatkowo mnóstwo oferowanych części jest fatalnej jakości (krzywe zębatki to norma). Na rowerze bez hamulców napęd musi być bez zarzutu, gdyż od niego zależy także hamowanie. Najprostszym sposobem jest zakup starej szosy z poziomymi hakami i wymiana tylnego koła oraz napędu. Tanie ostre koło (za kilkaset złotych) zazwyczaj bardzo szybko zamienia się w skarbonkę bez dna, gdy tylko użytkownik zaczyna poznawać swoje potrzeby. Na naszym blogu znajdziesz wiele porad, choćby jak dobrać kierownicę lub ramę do ostrego koła.

Jeśli zaś chcesz zbudować sobie ostre koło na nowych komponentach, to podstawowa cena takiego roweru u nas zamyka się w kwocie ok. 2000 zł. W tej cenie dostajesz nową ramę (Cro-mo) malowaną na wybrany kolor i nowe, sprawdzone komponenty dobrej jakości! A jeżeli stwierdzisz, że to nie dla Ciebie, to zawsze można założyć wolnobieg i hamulce!

9 komentarzy do “Ostre koło – 5 argumentów na tak, 3 na nie

  1. Gogi pisze:

    Wiadomo, ostre jest bardziej tryndy. Dla mnie argumentem za wolnobiegiem jest możliwość przerwania pedałowania podczas zjazdu, itp. możliwość odpowiedniego ustawienia korb przy starcie. Popsuty wygląd? Dla mnie, byłego szosowca, który także turystycznie z pół Polski i kawałek Europy przejechał, jedna linka wyglądu bike-a nie popsuje. Zawsze można to zrobić estetycznie, są kolorowe pancerze, a w piwnicy znajdę pewnie piękne, dziewicze jeszcze cybanty Maillarda czy Campy od starych ram na których 25 lat temu się ścigałem 😉

  2. Kuba pisze:

    Jedno jest pewne ….. przy ostrym „noga musi podawać” 🙂
    Jeśli poruszamy się po płaskim terenie, największą pracę musimy wykonać żeby ruszyć rower z miejsca, później to już przyjemne rytmiczne utrzymywanie kadencji, jeśli natomiast zaczynają się podjazdy, wtedy przyda się porządne depnięcie 🙂 Wiadomo, wszytko kwestia doboru przełożenia, ale jeśli będzie za miękko, wtedy na zjazdach wyrwie nam kolana ze stawów 🙂

  3. zioberro pisze:

    Technikę jazdy i sposób (nie)pokonywania przeszkód trzeba imo dostosować do sprzętu. OK nie będzie nigdy dobrze podjeżdżać pod krawężniki ( chyba, ze ma ktoś patent na odciążanie?? schody też trzeba sobie darować… Eksperymentowałem z 29″ schwalbe big apple – było fajnie, jechało przez wszystko, ale jakoś dziwnie..
    enyłej
    https://www.youtube.com/watch?v=hejvqOKyEqg

  4. Ping: Budowa roweru ostre koło – dla początkujących - Swidnica24.pl - wydarzenia, informacje, rozrywka, kultura, polityka, wywiady, wypadki

    • Janusz Żebrowski pisze:

      Sami byśmy chcieli wiedzieć…niestety, naszego przy okazji festiwalu filmowego, w tym roku nie będzie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Skontaktuj się z nami bezpośrednio albo podaj numer telefonu lub adres e-mail, odpiszemy jak najszybciej byś niebawem wsiadł na wymarzony rower:

Antymateria - Mokotów:
Tel: 601-296-388

Polityka prywatności