Rzecz często marginalizowana – klucz dynamometryczny do roweru. Przecież tyle lat ojciec i dziadek rozbierali i składali rowery byle jakimi kluczami skręcając wszystko „na kolor twarzy”, to kto by się tym przejmował. „To tylko rower.” Tymczasem pewne rzeczy nieco się zmieniły. I o ile w przypadku składania typowej crossówki bez problemu obejdziemy się bez klucza dynamometrycznego, o tyle przy droższych komponentach zaczyna być ryzykownie. Nie chcesz chyba zgnieść karbonowej rury sterowej albo zerwać gwintu w korpusie goleni amortyzatora za kilka tysięcy złotych?

Nawet przeglądając teraz na szybko artykuły o kluczach, znalazłem dwa razy informację o tym, że klucz dynamometryczny rowerowy powinien operować w wartościach 0-20 Nm. A to zupełna bzdura!

Do czego właściwie potrzebny jest klucz dynamometryczny w rowerze?

Najczęściej spotykanym elementem z oznaczonym momentem obrotowym, jakim należy dociągnąć śruby, jest mostek A-head. W przypadku elementów aluminiowych spokojnie można to zrobić na oko (w granicach rozsądku – to też da się schrzanić), ale już przy karbonowej sterówce i kierownicy bardzo łatwo o zgniecenie rury. To samo tyczy się zacisku sztycy i karbonowych prętów siodła. Generalnie wszelkie skręcane elementy z włókna węglowego należy traktować ostrożnie i w miarę możliwości stosować się do zaleceń producenta odnośnie siły dokręcania.

Co poza tym? Przede wszystkim korby. Szczególnie wrażliwe są te w systemie Hollow Tech II Shimano, gdzie łatwo zniszczyć śruby, co kończy się upierdliwym rozwiercaniem. Odwrotny problem występuje choćby przy korbach Miche czy SRAM-a, które skręca się jedną dużą śrubą. Tu występują wartości w okolicach 50 Nm. To jest naprawdę konkret. Dlatego większość osób robiących to „na czuja” dokręca za słabo, co przekłada się na powstawanie luzów.

Amortyzatory. Temat rzeka. Z mojego doświadczenia wynika, że RockShox i SunTour są dość pancerne pod omawianym kątem, natomiast przy Foxie i Manitou radzę nie oszczędzać. Dynamometr pozwala na akuratne skręcenie wszystkiego bez obaw o luzy, nieszczelności lub zerwanie gwintu.

Zastosowaniem, o którym zapomina wiele osób, jest też sprzęgło w tylnej przerzutce w wielu modelach ustawiane jest właśnie przy pomocy klucza dynamometrycznego . Poza tym zdarzają się inne komponenty, które wymagają jego użycia klucza (na przykład niektóre piasty, klasyczne mostki, hamulce czy obejmy). To już jednak rzadsza sprawa. Osoba sprawa to kasety – większość z nich ma oznaczoną bardzo wysoką wartość (okolice 40 Nm). Jednak taka siła może łatwo uszkodzić większość bębenków, szczególnie aluminiowych. Niemal wszyscy mechanicy dobierają więc w tym wypadku siłę bazując na wyczuciu i doświadczeniu.

To jaki klucz dynamometryczny wybrać do domowego warsztatu?

W warsztatach zazwyczaj są przynajmniej dwa. Mniejszy klucz dynamometryczny do roweru na nasadki 1/4″ oraz większy 3/8″. Ten pierwszy służy do mostków, zacisków, skręcanych ramionach korb i wszelakich mniejszych śrub. Natomiast duży używany jest amortyzatorach (mniejszy w sumie też), suportach i niektórych korbach.

Zakres pracy

W praktyce oznacza to, że mniejszy powinien mieć mniej więcej od 3 do 15-20 Nm, a większy od 10-20 do 55 Nm. Zakresy różnią się oczywiście między modelami. Grunt, żeby nie mieć między dwoma kluczami przerwy. Oczywiście ma to sens tylko w wypadku, gdy mamy wymagające tego komponenty w rowerze. Wielu wystarczy tylko ten mniejszy.

Rodzaj klucza

Do użytku amatorskiego najbardziej polecam łamany lub wyzwalany. Jeśli pieniądze nie są problemem, to oczywiście świetnym rozwiązaniem będzie elektroniczny, choć wydaje mi się, że to lekki przerost formy nad treścią. Ważniejsza jednak od mechanizmu działania klucza jest jego odpowiednia kalibracja – lepiej sprawdzi się wiarygodny mechaniczny niż elektroniczna okazja z Aliexpressu. No i jeszcze dokładność. Okolice 4% błędu pomiarowego są akceptowalne.

A wychylny klucz dynamometryczny rowerowy?

Pracowałem z takimi przez kilka lat (Park Tool). Często przy rowerach z najwyższej półki. Wbrew obiegowej opinii nie są to złe narzędzia (oczywiście pod warunkiem, że nie pochodzą z marketu). Faktem jest, że dokładność jest mniejsza i trzeba ustawić linię wzroku odpowiednio względem wskazówki, aby nie mylić głupio wyniku. Sporą zaletą jest za to szybkość użycia – nie ma potrzeby ustawiania samego klucza. Niestety Park Tool TW-2 nie jest już produkowany, a uważam, że byłby świetnym wyborem do domowego użytku.

W każdym razie unikaj tych za kilkadziesiąt złotych. Klucz dynamometryczny do roweru używany amatorsko nie musi być najwyższej klasy, ale są pewne granice. Szczególnie że wiele śrub i gwintów w rowerach lubi się wyrobić lub zerwać.

Takie malutkie

Na koniec coś na granicy ciekawostki. Można dostać bardzo małe klucze dynamometryczne wkomponowane w trójniki, uchwyty na kilka końcówek albo pojedyncze klucze ampulowe. Czasem są wychylne, a czasem ustawione na jedną konkretną wartość (zazwyczaj 6-7 Nm – bezpieczna dla większości mostków i zacisków). Są nawet przejściówki do ampuli z grzechotkami. Uważam, że to dość kompromisowe rozwiązanie – lepiej kupić prosty, ale zaufany klucz dynamometryczny i nie kombinować.

Autor zdjęcia głównego: John Rees

Kliknij aby ocenić ten wpis
[Suma: 0 Średnia: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *