Nowe elektryczne Bromptony z napędem w tylnej piaście. Mała zmiana, duża różnica w prowadzeniu
Sprawdź naszą ofertę rowerów Brompton
Elektryczny Brompton od początku był pomysłem logicznym. Składak, który codziennie wnosisz po schodach, zabierasz do pociągu i jedziesz nim przez pół miasta, naturalnie prosi się o wsparcie silnika. Problem polegał na tym, że dotychczasowe wersje jeździły gorzej niż ich analogowe odpowiedniki.
Winny był napęd w przedniej piaście. Przy małych kołach i krótkim rozstawie osi każda dodatkowa siła działająca na przód roweru jest wyraźnie odczuwalna. Podczas ruszania i w zakrętach rower potrafił delikatnie „ciągnąć”, co odbierało mu naturalność. Technicznie wszystko działało poprawnie, ale wrażenia z jazdy były przeciętne.
Nowa generacja rozwiązuje ten problem w najprostszy możliwy sposób — silnik trafia do tylnej piasty. I w praktyce to wystarcza.
Napęd, który nie przeszkadza
We wszystkich elektrycznych modelach pojawia się nowy system e-Motiq. Silnik umieszczony z tyłu zmienia charakter prowadzenia bardziej niż jakakolwiek zmiana parametrów mocy. Wspomaganie zaczyna pracować tak, jak powinno: pcha rower do przodu zamiast ingerować w tor jazdy.
Mały Brompton przestaje walczyć z kierownicą. Zachowuje się jak zwykły rower, tylko z dodatkową siłą pod nogą. To subtelna różnica w teorii, ale w mieście — gdzie co chwilę ruszasz, hamujesz i manewrujesz między przeszkodami — robi największą robotę.
System korzysta z czujnika momentu obrotowego, więc reaguje na realny nacisk na pedały, a nie samo kręcenie korbą. Asysta jest płynna i przewidywalna, bez efektu gwałtownego „włącz/wyłącz”. Brompton deklaruje też adaptacyjne działanie elektroniki, która z czasem dopasowuje charakterystykę wspomagania do stylu jazdy użytkownika.
Parametry pozostają typowo miejskie: 250 W mocy, moment obrotowy rzędu 24–30 Nm oraz akumulator 345 Wh, który w realnych warunkach pozwala przejechać kilkadziesiąt kilometrów bez myślenia o ładowarce. Całość spełnia normy bezpieczeństwa UL2849 i EN15194 i objęta jest trzyletnią gwarancją.
Dowiedz się więcej - Brompton e-Motiq — nowa era miejskiego składaka elektrycznego
Jedna platforma dla całej gamy
Ten sam napęd trafia do wszystkich elektrycznych linii — C, P oraz G. Z punktu widzenia użytkownika to dobra wiadomość: mniej wyjątków w ofercie, prostszy serwis i spójne wrażenia z jazdy niezależnie od wybranego modelu.
Akumulator nadal montowany jest w charakterystycznej torbie na przednim bloku transportowym. Rozwiązanie może wyglądać nietypowo, ale w codziennym użyciu okazuje się praktyczne — baterię po prostu zabierasz ze sobą jak bagaż, zamiast wyciągać ją z ramy.
T Line: lekkość, która faktycznie ma znaczenie
Najciekawszą nowością jest elektryczna odmiana T Line z tytanową ramą. W świecie pełnowymiarowych e-bike’ów redukcja masy często jest detalem. W składaku ma kluczowe znaczenie.
To rower, który regularnie nosisz — po schodach, przez peron, do biura czy mieszkania. Każdy kilogram jest odczuwalny. Dlatego elektryczny Brompton ważący około 11 kilogramów bez baterii i około 14 z kompletnym systemem to realna, a nie marketingowa przewaga.
T Line wciąż zachowuje to, co definiuje markę: szybkie składanie, kompaktowe wymiary po złożeniu i łatwość przenoszenia. Wspomaganie nie zmienia jego charakteru — nadal jest to rower, który bierzesz pod pachę bez zastanowienia.
Zobacz także - Nowa ekologiczna fabryka Bromptona
Bez fajerwerków, za to bez kompromisów
Brompton nie próbuje budować najmocniejszego elektryka w mieście ani ścigać się na parametry. Zamiast tego poprawia podstawy: balans, kulturę pracy napędu, masę i ergonomię. Czyli rzeczy, które czuć codziennie, a nie w tabelce ze specyfikacją.
Efekt jest prosty. Elektryczny Brompton przestaje być ciekawostką i przestaje być kompromisem wobec wersji analogowych. W końcu jeździ tak, jak od dawna powinien.



Zostaw komentarz