Single speed – lepszy z ostrym kołem czy wolnobiegiem?

Single speed – za ostrym kołem (i przeciwko wolnobiegowi) przemawia moim zdaniem pięć argumentów.

(1) estetyka
Ostrokołowy rower może być i często jest pozbawiony tylnego hamulca. Szczególnie jego pancerz, często byle jak i czym przypięty do ramy, bardzo psuje wygląd roweru. Przedni hamulec, zwłaszcza jeśli jego klamka jest tuż przy sztycy i odchodzi od niej bardzo krótki pancerz, jakoś można wytrzymać. A umówmy się, że wygląd w rowerze miejskim (a szczególnie jeśli to single speed) to więcej niż połowa przyjemności z jego posiadania 🙂

(2) mniejsza masa
Wolnobieg to  na ogół ok. 150 gramów dodatkowej masy obrotowej tylnego koła. Na ostrym kole zyskujemy mniej więcej tyle, co na cieniowanych szprychach czy na zwijanej oponie, a koło jest tańsze.

(3) większa niezawodność
Popularne wolnobiegi może załatwić jeden przejazd przez piach czy śnieg z błotem. Ich naprawa jest często trudna lub niemożliwa. Dotyczy to  także „markowych” konstrukcji, jak np. Dicta, Sturmey Archer, czy Shimano.

(4) niższa cena koła
Przyzwoity, serwisowalny i zabezpieczony przed zanieczyszczeniem łożysk wolnobieg to dodatkowy koszt ok. 180-400 złotych. Z moich własnych doświadczeń wynika, że w miarę niezawodne i trwałe są dopiero najdroższe wolnobiegi, jak np. White Industries ENO.

(5) napęd bez strat
Zapadki w wolnobiegu zawsze mają jakieś mniejsze czy większe opóźnienie w działaniu. Ostre koło łapie od razu.

A to z kolei moje trzy argumenty przeciwko ostremu kołu (i za wolnobiegiem) w rowerze single speed.

(1) nie da się szybko skorygować pozycji nóg przy manewrach
Przy zjeżdżaniu z nierówności typu schody czy wysoki krawężnik możemy zaczepić o nie pedałem i polecieć na twarz. Na podjeździe czy wskakiwaniu na krawężnik ostre koło może nas złapać w trudnym ustawieniu nóg.

(2) trudniej zahamować
Jeśli nie mamy tylnego hamulca, odciążenie i zablokowanie tylnego koła to dużo trudniejsza technika od naciśnięcia klamki. Może się zdarzyć, że na nauczenie się jej nie będziemy mieli dość czasu, bo rozwalimy się wcześniej.

(3) wyższa cena pedałów i butów
Trzeba zaopatrzyć się we wpinane pedały, albo chociaż noski lub paski. Każdy z tych elementów kosztuje i niszczy się. Specjalne buty też nie są za darmo.

Dla mnie dwie pierwsze wady ostrego koła, kłopoty z pozycją nóg przy manewrach i komplikacje z hamowaniem, są wystarczającym argumentem przeciw. Codziennie wielokrotnie pokonuję schody, a kiedyś udało mi się zaczepić o wysoki krawężnik korbą i wyłamałem sobie kciuk. Za każdym razem, gdy jadę po Warszawie szybciej, mogę być pewien, że czeka mnie awaryjne, rozpaczliwe hamowanie przed skręcającym bez ostrzeżenia samochodem. Ale to jest tylko moje zdanie. Sebastian na przykład jeździ na ostrym kole. Niech się sam wypowie. (Autor: Krzysztof Najder)

2 komentarze do “Single speed – lepszy z ostrym kołem czy wolnobiegiem?

  1. Gogi pisze:

    Wiadomo, ostre jest bardziej tryndy. Dla mnie argumentem za wolnobiegiem jest możliwość przerwania pedałowania podczas zjazdu, itp. możliwość odpowiedniego ustawienia korb przy starcie. Popsuty wygląd? Dla mnie, byłego szosowca, który także turystycznie z pół Polski i kawałek Europy przejechał, jedna linka wyglądu bike-a nie popsuje. Zawsze można to zrobić estetycznie, są kolorowe pancerze, a w piwnicy znajdę pewnie piękne, dziewicze jeszcze cybanty Maillarda czy Campy od starych ram na których 25 lat temu się ścigałem 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Skontaktuj się z nami bezpośrednio albo podaj numer telefonu lub adres e-mail, odpiszemy jak najszybciej byś niebawem wsiadł na wymarzony rower:

Antymateria - Mokotów:
Tel: 601-296-388

Polityka prywatności