Rower do miasta, czyli właściwie co ?

Czy rower do miasta dominuje na miejskich ścieżkach ? Najlepszym dowodem na to, że da się przemieszczać na czymkolwiek co ma dwa koła i napęd na dwie nogi (plus/minus ci, którzy oszukują instalując sobie napęd elektryczny) jest codzienny widok niezliczonej liczby typów i modeli rowerów jakie mijamy poruszając się po mieście. Jeżdżąc właściwie codziennie jestem wciąż zaskakiwany jak można sobie życie utrudnić lub też jakie procesy kognitywno-behawioralne stały za taką a nie inną decyzją odnośnie wyboru środka transportu.

Zdradźmy może wpierw tajemnicę. Kategoryzacja rowerów służy głównie ich producentom. Nie to, że różni ich to w jakikolwiek sposób od wszystkich innych, którzy coś produkują i coś sprzedają. Tak jak szampon dla włosów przemęczonych i suchych jest rozpaczliwą (czasem) próbą odróżnienia się na półce, która sięga od drzwi do kasy Rossmana tak producenci rowerów nie wahają się wprowadzić na rynek np. rowery typu fatbike. Czy da się tym jeździć po mieście ? Oczywiście, że się da. Podobnie jak na damkach stworzonych w ojczyźnie Hieronima Boscha na płaskie jak stół miasta. Damkach, które potrafią ważyć blisko 20 kg a nadto ich konstrukcja zakłada, że będą przechowywane wprost na ulicy, co w Polsce właściwie się nie zdarza.

Czyli da się jeździć na wszystkim ?

W idealnym świecie (patrz wyżej akapit dotyczący kategoryzacji) klient powinien mieć rower szosowy do ścigania się, MTB do jazdy po górach (a najlepiej jeszcze inny do zjazdów), dodatkowo rower trekkingowy i oczywiście smukły, wygodny rower do miasta. Powyższe jest oczywiście opcją dla osób nieograniczonych budżetem i wielkości garażu (lub balkonu). Skupmy się dlatego na kompromisach. Rower szosowy nie nadaje się do jazdy po mieście o ile chcemy korzystać ze ścieżek rowerowych także. Nie tylko ze względu na ilość miejsc gdzie można zmarnować dętkę (lub/i oponę) ale także na dobrze rozumiane bezpieczeństwo kolarza tudzież tych wszystkich, których mija. Od biedy da się jeździć MTB. Grube opony i amortyzator chronią nas nie tylko przed kostką ale także zdradliwymi krawężnikami. Oczywistym problemem takiego roweru jest jego waga. Najrozsądniejszym kompromisem jest rower trekkingowy. Zwykle ma grubsze opony, czasem błotniki, siodełko. Jeżeli jest na przyzwoitej ramie stalowej lub ALU da się go wtaszczyć po schodach do metra lub do autobusu.

Ideał czyli rower do miasta

Są sprawy daleko ważniejsze, takie które trzymają nas z dala od źle brzmiącego słowa: „kompromis”. Takimi sprawami jest wygoda ale przede wszystkim jest to styl. W Danii, gdzie na rowerach jeżdżą chyba wszyscy nie istnieje kategoria rowerowych ciuchów. Także nie muszą robić sobie żartów z tzw. MAMILS. Ale z drugie strony nikt nie próbuje pokonywać trasy do pracy na rowerze górskim. Dlatego idealnym rozwiązaniem do miasta jest konstrukcja przede wszystkim lekka, pozbawiona tego wszystkiego co nie ma szans nam się przydać (amortyzowany widelec, skomplikowane wielostopniowe przerzutki itp). Jeśli jeździmy po mieście regularnie potrzebujemy sprzętu, który nie rozpadnie się po kilku miesiącach. Innymi słowy – odpada coś co funkcjonuje pod hasłem „rower z marketu”. Najważniejsze zaś by nasz miejski rower po prostu się nam podobał. By jazda każdego dnia była przyjemnością.

 

 

Skontaktuj się z nami bezpośrednio albo podaj numer telefonu lub adres e-mail, odpiszemy jak najszybciej byś niebawem wsiadł na wymarzony rower:

Antymateria - Mokotów:
Tel: 601-296-388

Polityka prywatności