Berlin na rowerze. Na weekend albo i dłużej ?

Berlin na rowerze Hotel 25h Bikini

Lubisz miejskie wycieczki, odkrywanie nowych miejsc ? Na rowerze nie stajemy się od razu mieszkańcami, ale nie jesteśmy już też zwyczajnymi turystami ! Zyskujemy także na zobaczenie miasta z innej perspektywy. Nie wspominając nic o aspekcie zdrowotnym. Między innymi dlatego piszemy krótkie, praktyczne mini-przewodniki, poświęcone Europejskim stolicom (oczywiście tym najbardziej rowerowym). W planach są także teksty poświęcone większym miastom w Polsce. Nasz pierwszy wpis dotyczył Wiednia. Tym razem poruszamy się dalej po świecie języka niemieckiego i udajemy do stolicy Niemiec.

Dlaczego Berlin na rowerze ?

Klaus Wowereit w 2001, w trakcie kampanii wyborczej (która zaprowadziła go na fotel burmistrza aż na 14 lat) rzucił hasło: „Berlin jest biedny, ale sexy”. Od tego czasu miasto zmieniło się w sposób nieprawdopodobny, ale Berlin jest wciąż „seksowny”. Co czyni go wyjątkowym i to nie tylko na tle miast niemieckich.  Kilkanaście lat temu można było takie opinie brać dosłownie. Do dziś miasto przyciąga spragnionych ekstatycznych zabaw o najróżniejszym charakterze – bądź co bądź tutaj zrodziła się muzyka „techno”. Ale w obecnej „seksowności” chodzi bardziej o otwartość i różnorodność tego miejsca. Nieważne czy szukasz wzruszeń artystycznych, interesujesz się historią, marzysz o świetnym koncercie czy po prostu chcesz spędzić czas na plaży, w parku lub przy świetnym jedzeniu – Berlin ma coś dla ciebie. A do tego dochodzi międzynarodowość, otwartość i tolerancyjność tego miejsca, które zaskakuje szczególnie tych, którzy poznali Niemcy doświadczając ich, poza tym miastem

Kilka dodatkowych faktów, dla tych co mają jeszcze wątpliwości:

  • Długość ścieżek rowerowych:  620 km
  • Ilość godzin słonecznych w roku: 1625
  • A jeśli nie jest słonecznie ? ponad 180 muzeów, 130 kin i 440 galerii ze sztuką
  • Miejsce w rankingu najlepszych miast dla rowerzystów (The Copenagenize Bicycle Friendly Cities Index 2017) – 10
  • Miejsce w rankingu najlepszych miast do życia na świecie zdaniem magazynu Monocle (Top 25 liveable cities 2016) – 2

Krótki materiał video o rowerowym Berlinie

Jak się dostać do Berlina (ale raczej nie na rowerze) ?

Dla uproszczenia przyjmuję, że ruszamy z Warszawy. Mamy realnie cztery możliwości, poza posiadaniem wystarczająco długiego urlopu by dojechać na własnych dwóch kółkach:

  1. Do stolicy Niemiec lata obecnie wyłącznie LOT. Do niedawna wygodne połączenia oferował AirBerlin (nawet 3 w ciągu dnia) ale niestety trwało to krótko. Normalna cena biletu w obie strony to ok. 800-100 zł a lot trwa niecałą godzinę. Zdarzają się bilety w lepszych cenach także warto czatować na promocje. Jeśli gromadzicie mile w programie Miles&More warto sprawdzać tą stronę: http://www.lot.com/pl/pl/promocja-milowa. Jeśli dopisze nam szczęście możemy wybrać się w podróż po Europie za 7.000 mil (zamiast standardowych 35.000). Ale jest to propozycja dla szczęściarzy lub osób bez uciążliwych zobowiązań rodzinno-zawodowych, bo promocje te obejmują loty w konkretnych dniach a ogłaszane są raptem na 1-2 tygodnie wcześniej.
    W każdym razie lądujemy w Berlinie na lotnisku Tegel, gdzie jesteśmy skazani na autobusy lub taksówkę (ok. 25 EUR) w drodze do centrum miasta. Słynne piękne i nowoczesne lotnisko BER pod Berlinem, które ma zastąpić wszystkie stare notuje kolejne opóźnienia i aktualnie, zdaje się, że nie ma nawet oficjalnej daty otwarcia.
  2. Pociąg. Są trzy pociągi dziennie i kupując odpowiednio wcześniej możemy trafić na bilety w cenie specjalnej 39,9 EUR (w jedną stronę). Ale uwaga takie bilety można kupić wyłącznie na stronie Deutsche Bahn (kolei niemieckich) – https://www.bahn.de/p/view/angebot/index.shtml?dbkanal_007=L01_S01_D001_KIN0014_top-navi-tickets-angebote_LZ01. Możemy oczywiście nabyć bilety w Polsce w kasach na dworcu. Tutaj ciekawostka, mimo, że cały proces kupowania biletu na stronach niemieckich kolei jest w pełni internetowy (płatność kartą lub PayPal) to bilety otrzymujemy…pocztą w trakcie kilku dni roboczych. Także nie da się w ten sposób zrealizować pomysłu na weekend w Berlinie „last minute” –. Podróż trwa trochę ponad 6h i docieramy do dworca Hauptbahnhof, chyba, że chcemy sobie przypomnieć wypieki na twarzy, kiedy docieraliśmy do trochę lepszego świata za PRL – wtedy wysiadamy na Ost Bahnhof. Ważna informacja – pociąg oferuje możliwość przewiezienia własnego roweru !
  3. Trzecia opcja, czyli podróż samochodem, będzie trwać ok. 5h – o ile będziemy respektować znaki ograniczające szybkość jazdy. Poza frustracją związaną z ilością punktów poboru opłat na odcinku za Łodzią w kierunku granicy, droga jest bardzo komfortowa, szczególnie, że także po stronie niemieckiej wykonano jej modernizację. Zaletą takiego transportu jest łatwość przewiezienia własnego roweru
  4. Najdłuższa podróż czeka tych, którzy wybiorą autobus (obecnie zdaje się, że już jedyną opcją jest FlixBus) bo spędzą w nim ok. 9h. Niemniej Autobus przyjeżdża do Zentrale Omnibus Bahnhof (lub po prostu Berlin ZOB), który jest wygodnie połączony z resztą miasta linią metra. Autobusu kursujące do Berlina oferują za to gniazdka do ładowania laptopa i sieć Wi-Fi a co najważniejsze są tańsze niż pociąg (nawet w specjalnej cenie) bo bilety można kupić już od 100 zł.

Berlin na rowerze, ścieżki rowerowe, park

Gdzie się zatrzymać w Berlinie ?

Mimo, że władze miasta oficjalnie starają się ograniczyć możliwość wynajmowania mieszkań przez AirBnb to aktualnie możemy wybierać z ponad 2000 ofert na ich stronach. Jeśli podróżujemy większą grupą i nie chcemy wydać majątku na hotele to wynajęcie apartamentu lub mieszkania będzie najlepszym pomysłem.

Berlin na rowerze Bikini Hotel 25h

Poniżej zamieszczam także garść propozycji hotelowych. Cechami, które je łączą są sprawdzona jakość, dobre jedzenie i otwartość na miasto. To ostanie jest dla mnie ważne, bo jesteśmy tam gdzie stali mieszkańcy a nie w wydzielonej, sztucznej strefie przeznaczonej wyłącznie dla przyjezdnych.

Propozycje:

  1. Cosmo Hotel Berlin. Z pośród ponad 100 hoteli, w jakich mieszkałem na całym świecie żaden nie oferuje lepszego śniadania. Nieważne czy jesteś ortodoksyjnym weganinem czy przeciwnie nie wyobrażasz sobie śniadania bez jajecznicy na bekonie – gwarantuję, że spędzić rankiem w restauracji tak czas, że ambicję zwiedzania mogą mieć problem by przebić się do świadomości
  2. 25h Hotel (albo po prostu Bikini Hotel)  Propozycja dla osób, które lubią nocne życie a przy okazji cenią sobie wygodę. Na ostatnim piętrze (z nieprawdopodobnym widokiem na Tiergarten i ZOO) działa kultowa restauracja i coś z pogranicza klubu/baru. O ile ludzie z miasta stoją w wieczorne weekendy w kolejce to my, w poczuciu zasłużonej wyższości, wjeżdżamy na samą górę osobną, wewnętrzną windą. Obok znajduje się nieduże centrum handlowe a także kino. A najważniejsze, że dostaniemy do jazdy (niestety nie za darmo świetne rowery !)
  3. Orania.Berlin Aktualnie moje ulubione miejsce. Niestety także najdroższe. Trochę na uboczu, daleko do najbardziej popularnych atrakcji turystycznych. Ale za to piękna okolica, wspaniała architektura i jedne z najbardziej luksusowych pokoi w jakich udało mi się mieszkać.
  4. Casa Camper Berlin. Kto zna i lubi ich buty może się zdziwić, bo zdaje się, że to jedna i ta sama firma. Bardzo wygodnie położony hotel w Mitte. Na samej górze tradycyjnie bar i świetne widoki na miasto. Ciekawy koncept, bo drobne przekąski i alkohol bierzemy sami i…zostawiamy za nie pieniądze – najpełniejsza samo-obsługa.

A takie coś można znaleźć w lobby Bikini Hotel. Tak, to jest kompresor do pompowania kół w rowerze !

 

 

Berlin na rowerze, ale skąd sam rower ?

Rowerów jest w tutaj w bród (statystycznie 7 na każdych 10 mieszkańców) także spokojnie znajdzie się kilka jednośladów dla turystów ! Od dawna już funkcjonuje w Berlinie sieć miejskich wypożyczalni rowerów, które uruchomiła firma znana nam także w Warszawie (Nextbike, był pierwotnie wyłącznym właścicielem warszawskiego systemu). Sieć Nextbike pokrywa dość szczelnie całe miasto oferując ponad 5 tyś jednośladów.  Pierwsze 30 m kosztuje 1 EUR, kolejne 1,5 maksymalnie 15 EUR za całą dobę. Co ciekawe, jeśli uruchomimy na swoim telefonie aplikację Nextbike i połączymy ją z kontem na Deezer to pierwsze 30 minut dostaniemy za darmo. Także Deutsche Bahn (niemieckie koleje) posiada własną platformę (https://www.callabike-interaktiv.de/de ) oferując 15 tyś rowerów w ponad 45 miastach w Niemczech.  Wypożyczalnie „Call a bike” zyskały potężnego partnera w postaci Lidla i poza zmianą nazwy jest ich obecnie więcej. Co najważniejsze rowery te można wypożyczać i zostawiać bezpośrednio na ulicy (w określonym obszarze).  Do tego dochodzi kilka relatywnie nowych systemów alternatywnych opartych o filozofię inną niż „klasyczne” rowery miejskie. Te ostatnie odblokowujemy i zostawiamy jedynie w dedykowanych stacjach. W systemach typu „Stationless Bike Sharing” rower znajdujemy po prostu (potrzebna jest instalacja dedykowanej apki ale to akurat jest obecnie standardem dla wszystkich systemów) na mieście. Oczywiście zostawiamy w taki sam sposób. W Berlinie mamy do wyboru O-Bike, Mobike, dostępne sątakże rowery z duńskiej Donkey Republic.  Ceny ? Konkurencyjne, dla przykładu rower w O-Bike kosztuje 1 Euro za każde 30 min (wymagana kaucja 79 Euro pobierana z karty kredytowej lub PayPal)

Poza publicznymi systemami wypożyczalni sporo jest sklepów lub firm, które organizują wycieczki a także wypożyczają sprzęt. Rowery oferują także wybrane hotele ale ceny bywają niekoniecznie atrakcyjne (czasem nawet ponad 30 Euro za dzień). Kilka propozycji prywatnych wypożyczali poniżej z zastrzeżeniem, że nie wszystkie udało się przetestować:

1. Take a Bike – im dlużej tym taniej czyli znośny rower na cały tydzień już za ok. 8 Euro dziennie

2. Fahrradstation – kilka miejsc w mieście, rowery na jedne dzień od 15 Euro

3. Rent a bike 44 – czyli najtańsza opcja bo od 4 Euro za dzień !

Jak spędzić weekend w Berlinie na rowerze ?

Berlin jest stworzony do jazdy na rowerze. Nawet większość tradycyjnych przewodników rekomenduje właśnie ten sposób poruszania się po mieście. Trasy rowerowe pokrywają szczelnie całe miasto tworząc kompleksową, wzajemnie ze sobą połączoną siatkę komunikacyjna. Oczywiście najmniej jest wydzielonych tras rowerowych w ścisłym centrum (Mitte) ale i tam da się poruszać bardzo bezpiecznie. Ścieżki rowerowe mają bardzo różny charakter – widać tak jak w Warszawie różne etapy rozwoju infrastruktury. Niestety wciąż sporo jest odcinków z kostką lub nawet płytami, ale wszystkie nowe trasy mają wygodny asfalt i różne udogodnienia (osobna sygnalizacja, śluzy itp.) Trasy prowadzone są także dość powszechnie na ulicach, gdzie jest także intensywny ruch samochodowy (wydzielenie zwykle tylko przez namalowane pasy).  Jest także dodatkowo sporo stref z ruchem spowolnionym, ale inaczej niż w Wiedniu raczej poza obszarem ścisłego centrum. Inaczej niż w Wiedniu nie ma też tak wielu ulic jednokierunkowych z dopuszczonym ruchem w obu kierunkach dla rowerów.

O ile kierowcy w Berlinie wydają się raczej przestrzegać przepisów o tyle rowerzyści wydają się spod ich działania wyłączeni. Starsze osoby zachowują się odpowiedzialnie, ale dla osób młodszych nie istnieją czerwone światła, obowiązek jazdy po wydzielonych trasach itp.  Jest to o tyle ciekawe, że kary za nieprzestrzeganie przepisów regulujących poruszanie się na rowerze są dość restrykcyjne (przejazd na czerwonym świetle może kosztować od 45 do aż 100 EUR a głupi brat oświetlenia czy jazda obok siebie 2 rowerów 15 EUR !)

Na sam koniec ważna informacja dla tych, którzy nie zadbali o odpowiednią kondycję. Stolica RFN jest płaska jak stół – nawet mosty nad rozlicznymi odnogami Szprewy lub kanałami nie mają ostrzejszych podjazdów. Mimo, że miasto jest dość rozległe to nie sposób się poruszając w turystycznym tempie nadmiernie zmęczyć.

Berlin na rowerze, ścieżka rowerowa

Rowerowy weekend w Berlinie – kulturalnie

Propozycje dotyczące tego co zobaczyć i co zwiedzać nie będą miały ambicji ani objąć najważniejszych atrakcji ani też wpisywać się w jakąś szczególną logiczną całość. Będzie to jak najbardziej autorski wybór poparty krótkimi acz regularnymi pobytami na przestrzeni ostatnich ok. 10 lat.

Berlin na rowerze, Brama Barndenburska

Dla kogoś przyjeżdżającego z Polski zaskoczeniem może być jak wielu turystów przyciągają atrakcje, które w różny sposób, ale nawiązują do historii stosunkowo najmłodszej. Oczywiście nie sposób nie przystanąć przed pomnikiem poświęconym zamordowanym Żydom  (szkoda, że nasza rodzima pomnikomania przybiera tak powtarzalne i tradycyjne formy, które dawno już przestały zmuszać do jakiejkolwiek refleksji). Wychowałem się jeszcze za czasów PRL więc nie mam ochoty spędzać czasu w muzeum poświęconemu samochodowi marki Trabant czy stać w kolejce do zdjęcia na odtworzonym dla turystów „Checkpoint Charlie”. Być może jest to po prostu kwestia pokoleniowa. Na marginesie – imponujące jest, jak Niemcy potrafili sprytnie „marketingowo” ukraść nam wyzwolenie się spod radzieckiej dominacji. Idąc ulicami Berlina mamy nieodparte wrażenie, że właśnie tam, z upadkiem Berlińskiego Muru, skończył się w tej części Europy komunizm.

Skoro nie DDR ani Stasi to co ? Przede wszystkim udajemy się na wyspę muzeów, gdzie w promieniu kilkaset metrów mamy  kilka niezwykłych instytucji muzealnych. Niezmiennie będę rekomendował przede wszystkim wizytę w muzeum Pergamońskim. Można z dzisiejszej perspektywy różnie oceniać pomysł by kamień po kamieniu odłupać kawałek miasta i przenieść to wszystko do innego. Stało się to niemniej w XIX i dziś możemy podziwiać coś unikalnego – fragmenty starożytnych budowli a przede wszystkim słynny Wielki Ołtarz Zeusa (Pergamon to miasto, które znajduje się obecnie na terytorium Turcji, i tak, tam to tam wynaleziono pergamin). Z podziwianiem niestety obecnie należy uważać – muzeum jest w trakcie kompleksowej przebudowy (aż do 2023) i nie wszystko jest udostępniane zwiedzającym (planowane jest niemniej otwarcie w pobliżu tymczasowego pawilonu na czas przebudowy. Koniecznie przed wizytą trzeba upewnić się tutaj co jest aktualnie dostępne. O ile w dużym uproszczeniu to co znajdziemy na Wyspie Muzeów będzie odpowiednikiem naszego warszawskiego Muzeum Narodowego to ekspozycje w Berlin Hamburger Bahnhof będą odpowiednikiem …Muzeum Sztuki w Łodzi. I to nie tylko z powodu takiego, że Warszawa (w co trudno uwierzyć) nie dorobiła się własnego muzeum ze sztuką współczesną. Jednym z najważniejszych awangardowych twórców, zapełniających przestrzenie berlińskiej placówki jest Joseph Beuys – ten sam, który w poczuciu moralnej odpowiedzialności za II Wojnę Światową podarował znaczącą część swoich własnych dzieł właśnie łódzkiej instytucji!

Dobrym pomysłem dla zainteresowanych ofertą berlińskich muzeów i galerii jest śledzenie informacji o aktualnych wystawach i wydarzeniach. Przyznam, że sam nie robię tego za często, szczególnie kiedy wiem, że nie mam szans ruszyć się szybko do Berlina, bo bogactwo i wybór wpędza mnie w emigracyjną melancholię (tak wiem, że muzułmańskie bojówki sieją tam terror a kebab wypiera Curry Wurst…ale wciąż im tego wszystkiego zazdroszczę)

Chciałbym polecić jeszcze dwie atrakcje, które mogą na pierwszy rzut oka zniechęcać swoją tłumną turystycznością. Mowa o rejsie statkiem Szprewą – idealny pomysł na to by przy piwie dać odpocząć naszym nogom i zobaczyć miasto z innej perspektywy. Fajnie też jest odstać swoje (czasem) i wjechać na słynną wieżę telewizyjną na Alexander Platz. Sama wieża jest także idealną pomocą nawigacyjną, bo włócząc się rowerem po Berlinie prawie cały czas ją widzimy.

A skoro jesteśmy przy omawianiu atrakcji – proponuję wycieczkę by obejrzeć z bliska ślad pomysłu, który w oczach Hitlera i jego nadwornego architekta Alberta Speera miał przyćmić wszystko inne. Mowa o potężnych rozmiarów łuku triumfalnym (miał być bagatela 3 razy większy niż ten paryski). Do dzisiaj pozostała jedynie wielka betonowa budowla, która miała za cel przetestować założenia postawienia tak ciężkiej konstrukcji na dość podmokłym gruncie.

Berlin na rowerze Belastungkoerper

By Dieter Brügmann – photo taken by Dieter Brügmann on 2005-03-28, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=611043

Rowerowy weekend w Berlinie – jeśli wolisz naturę

To może nie jest najbardziej oczywisty wybór, ale można pojechać do Berlina także po to by spędzić czas na rowerze wyłącznie w otoczeniu zieleni. Ilekroć zdarza mi się być w tym mieście wiosną lub wczesną jesienią obowiązkowym punktem programu jest objechanie wzdłuż i wszerz terenów byłego lotniska Tempelhof (tak, to jest to samo miejsce, do którego udawali się wybierający wolność piloci samolotów w czasach PRL). Kiedy zapadła decyzja o wyłączeniu lotniska z użytkowania mieszkańcy, w wyniku referendum, zadecydowali by teren ten został po prostu otwarty i dostępny dla wszystkich. Wciąż trwają dyskusje o ostatecznym losie tego miejsca, ale na razie jest przestrzenią społecznych działań (mini ogrody, spotkania, pikniki) i aktywności (rowery, rolki, modele itp.) W pogodne dni weekendowe tysiące osób korzystają z byłych dróg kołowania i startów do przejażdżek, rozkładają koce, przekładają na grillu kiełbaski i oczywiście raczą się w dużych ilościach piwem.

Berlin na rowerze park

O ile Tempelhof znajduje się właściwie w środku miasta to dotarcie do Parku Glienicke, który położny jest na południowym zachodzie, wymaga pedałowania przez ok 1h (zakładając, że ruszamy z okolic centrum).  Droga prowadzi po najbardziej zielonych okolicach Berlina co udowadnia m.in. nazwa dzielnicy, którą przemierzamy (Grunewald). Docieramy nie do jednego parku, ale właściwie całego kompleksu, który ciągnie się aż na południe od Poczdamu. A cały ten zespół parkowo-pałacowy znajduje się na liście UNESCO.

Jeśli chcemy sobie zafundować po drodze chwilę historycznej refleksji to zatrzymujemy się w willi, gdzie podjęto decyzję o „ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej”. Polecam para-dokumentalny film, który pokazuje jak grupa dygnitarzy i urzędników dochodzi w roku 1941 do decyzji o zagładzie Żydów. Nieprzeciętny Kenneth Branagh wciela się w rolę Reinharda Heydricha. Obecnie w willi tej znajduje się muzeum. Odrobinę dalej możemy nasycić nasze zmysły podziwem dla próby zbudowania lepsze wersji Wersalu, czyli pałacem Sanssouci.  Ale, że nie sposób w tych okolicach uciec tak naprawdę od historii II wojny światowej to obok znajdziemy pałac Cecylii, gdzie Churchill (później Atlee), Truman i Stalin przyklepali przesunięcie granic naszego kraju w ramach serii spotkań, które zapisały się w historii jako Konferencja poczdamska.

Osoby, które znają już odrobinę Berlin mogą być zdziwione tym, że nie wymieniam tutaj Tiergarten. Nie polecam tam jeździć rowerem – jest się właściwie cały czas otoczonym przez jak nie samochody to tłumy turystów. Oczywiście czasem wygodnie pokonać tamtejsze alejki w ramach komunikacji po mieście, ale przyjemność moim zdaniem średnia.

Mamy też propozycję dla ambitnych czyli 160 km w jeden dzień. Mowa o trasie, która prowadzi śladem muru dzielącego miasto do 1989 r.  Więcej szczegółów tutaj: https://www.berlin.de/mauer/en/wall-trail/ Oczywiście można wybrać krótsze odcinki  – szczególnie fajne są te daleko od centrum, gdzie trudno by dotrzeć bez specjalnego powodu.

Na koniec ciekawostka czyli opuszczony park rozrywki Spreepark. Od dawna dawna zamknięty ale chcący znajdą sposób by się dostać do środka. Całość robi lekko surrealistyczne wrażenie, nie dziwi więc, że służyło za dekoracje dla kilku filmów.

 

Berlin na rowerze Spreepark

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Berlin_Spreepark_UAV_04-2017_img1.jpg#/media/File:Berlin_Spreepark_UAV_04-2017_img1.jpg

Rowerowy weekend w Berlinie – a co z zakupami ?

Nie ma sensu rozpisywać się o nieprzebranej liczbie galerii (w tym słynnej KaDeWe) czy sklepów wszystkich światowych i lokalnych marek. Jakoś nie potrafię udawać, że taka oferta mnie jakoś szczególnie interesuje. Ale trzeba przyznać, że np. jeżeli upieramy się, że najlżejsze walizki robi Rimowa to na pewno w firmowym sklepie w Berlinie dostaniemy tą wymarzoną. Zdarza mi się bywać niemniej w tych kilku miejscach regularnie:

  1. Jako dziecko spędzałem wieczory budując modele (w plastiku, z papieru lub plasteliny) także dla samej przyjemności oglądania i dotykania udaję się do sklepu Modulor. Proszę samemu ocenić czy to nie jest piękne ? https://www.modulor.de/feinwerkzeug-set-nr-2-7er-set-in-verschliessbarem-weichplastiketui.html
  2. Manufactum. Na pierwszy rzut oka wygląda to na zwyczajne miejsce z wyposażeniem domu. Ale to tylko pozory bo to przede wszystkim świetne rzemiosło, jakość i zachwycająca pomysłowość oferowanych tutaj przedmiotów. Mimo, że nie mam takowych potrzeb to jeszcze nie udało mi się z wyjść z tego sklepu z pustymi rękami (h
  3. Merheineke Markthalle czyli Berlińskie proto-Koszyki  – z normalnymi proporcjami czyli więcej sprzedawców wędlin i serów niż tapas i sushi. W weekendy także pchli targ w okolicy.

Jesteś trochę zwariowany na punkcie rowerów ? Nie możesz w Berlinie ominąć tych miejsc !

Berlin na rowerze Bike Cafe Berlin

Cóż, kultura rowerowa w Berlinie od lat ma szansę rozwijać się w najlepsze. Jest więc tam kilka miejsc, których im po prostu szczerze zazdrościmy:

1. Jedno z pierwszych zdaje się na rynku miejsc gdzie podają dobrą kawę i robią jeszcze lepsze rowery czyli Standert położony w centrum Mitte.

2. Dużo nowsze przedsięwzięcie imponujące rozmachem i jakością wykończenia wnętrz – The Gentle Jaunt Bike Cafe.

3. Jeśli lubisz historię kolarstwa i rowery w stylu vintage nie możesz ominąć Steel Vintage Bike Cafe   Wydaje się, że kiedyś funkcjonował tutaj także warsztat rowerowy ale dziś rowery to głównie (albo wyłącznie dekoracja)

4. Nie da się natomiast jak o propozycji z punktu powyżej powiedzieć o Vintage Velo Berlinn, który zupełnie serio zajmuje się tym co mówi w swojej nazwie – oferuje pieczołowicie odrestaurowane stylowe stare rowery wyścigowe.

Berlin na rowerze Bike Cafe Berlin

Berlin ma także kilku lokalnych producentów ciekawych akcesoriów:

  1. Drogie ale super ciekawie zrobione (patrz np. http://www.gramm-tourpacking.com/pizza-bag) sakwy rowerowe od Gramm Tourpacking
  2. Dużo bardziej dostępne cenowo, ręcznie robione w mieście torby, głównie kurierskie od Bag Jack

Jesteś kompletnie zwariowany na punkcie rowerów ? Berlin ma coś jeszcze dla Ciebie !

Berlin jest jedynym chyba miejscem na świecie, które gości corocznie dwie spore imprezy targowe poświęcone wyłącznie branży rowerowej:

1. Berliner Fahrradschau to impreza gdzie co prawda wszystko się kręci wokół roweru ale nie są to typowe targi. Wyścigi, imprezy, polo-bike, producenci lamp ze starych części rowerowych, wegańskie jedzenie itp, itd- słowem wielki piknik dla tych wszystkich, którzy rower traktują jako coś więcej niż tylko narzędzie do transportu. Od lat w tych samych postindustrialnych wnętrzach Station Berlin Berliner Fahrradschau zachowują jednocześnie zupełnie indywidualny charakter święta rowerów i rowerowej kultury.

2. Velo Berlin ma charakter mniej ludowego pikniku a bardziej normalnej (czyli z lekka nudnej) imprezy handlowej z oferta głównie dla branży. Ze względu jednak na skalę i szerokość oferty (od producenta owijek po największych dostawców elektrycznych czy transportowych rowerów) i tak warto się tam pojawić !

Poniżej fotorelacja z ostatnich (2018r) targów Berliner Fahrradschau

Targi rowerowe Berlin Berlinerfahrradschau

Targi rowerowe Berlin Berlinerfahrradschau

 

Targi rowerowe Berlin Berlinerfahrradschau

Targi rowerowe Berlin Berlinerfahrradschau

Targi rowerowe Berlin Berlinerfahrradschau

Targi rowerowe Berlin Berlinerfahrradschau

Targi rowerowe Berlin Berlinerfahrradschau

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.